Załóż bloga Zaloguj się



Sterowanie pogodą

05/29/2018 07:24

Zastanówmy się, dlaczego rozwinięcie zunifikowanej teorii powinno być, a właściwie powinno było być, głównym tematem debat przy uniwersyteckich stołach posiedzeń oraz w salach obrad najróżniejszych organizacji, a także nurtować umysły ziemskich naukowców. Najlepszym sposobem uzmysłowienia sobie tego jest dokładne przyjrzenie się kłopotliwej sytuacji, w jakiej się znajdujemy z powodu nieuczynienia tego wiele lat temu. Nasze zmartwienie polega na tym, że dostrzegamy skutki katastrofy, ale nie potrafimy jej wyjaśnić. Istnieje wiele naturalnych okoliczności powstawania katastrof, które są otwarcie omawiane w szkołach i które opisuje się w książkach. Ich wspólną cechą jest jednak brak wyjaśnień ich przyczyn! Przyjrzyjmy się kilku z nich i rozważmy je w świetle nowych, ostatnio przedstawionych, teorii, które oferują rozsądne rozwiązania. Źródło pochodzenia ciepła wewnątrz Ziemi jest przedmiotem trwających od dawna badań. Charles H. Hapgood cytuje w swojej książce The Path of the Pole (Droga bieguna)1 poglądy urodzonego w Niemczech amerykańskiego sejsmologa Beno Gutenberga (1889-1960), który współpracował z Charlesem Richterem przy opracowywaniu jego skali, zwanej skalą Richtera.

Proponowano wiele hipotez wyjaśniających pochodzenie wewnętrznego ciepła Ziemi, jednak obecnie postuluje się jedynie dwa jego źródła: radioaktywność oraz ciśnienie grawitacyjne… Zagadnieniu temu poświęcono ogromne środki i mimo to pochodzenie i utrzymywanie się wewnętrznego ciepła Ziemi nadal pozostaje jednym z najpoważniejszych, nie rozwiązanych przez naukę problemów. Jest to znakomite zobrazowanie problemu. Mamy oto poważny, nie rozwiązany problem, który pochłonął już olbrzymią ilość czasu badaczy oraz pieniędzy, i nadal nie znamy odpowiedzi! Nie mamy nic! Powód wydaje się oczywisty. Obecne teorie robocze po prostu nie obejmują tego zagadnienia. Nie chciałbym jednak pozostawić państwa bez odpowiedzi, przeto spróbuję ją przedstawić. Wpoprzedniej części tego opracowania wspomniałem o Efekcie Rotacyjno- Ugięciowym (efekt RB; Rotational-Bending Effect) jako możliwej do przyjęcia zunifikowanej teorii. Uważam, że ta koncepcja jest możliwa do przyjęcia. Omawiając sprawę pochodzenia wewnętrznego ciepła Ziemi, jej autor, James Bowles, wyjaśnia to na przykładzie przełamywania drutu, który opisał w swojej książce The Gods, Gemini and the Great Pyramid (Bogowie, Bliźnięta i Wielka Piramida

2: Kiedy staramy się przełamać kawałek drutu z wieszaka, zginamy go raz w jedną, a raz w drugą stronę, usiłując doprowadzić drut do zmęczenia, wyczerpania go, co w końcu następuje. Nie działa to najlepiej, ponieważ nie jest to najlepsza metoda, niemniej zginanie drutu w obie strony zmienia jego strukturę i doprowadza do jego utwardzenia. Utwardzanie następuje w wyniku wewnętrznego tarcia powstającego podczas zginania, które ogrzewa drut i go utwardza. Powinniśmy pamiętać o tym wywołanym przez tarcie cieple, ponieważ ma ono zastosowanie również w stosunku do Ziemi. [Pokreślenie moje – R.W.N.] Efekt RB powoduje uginanie skorupy ziemskiej (podobnie jak w przykładzie z drutem), dzień po dniu, rok po roku, tysiąclecie po tysiącleciu, i wytwarzane w tym ciągłym procesie ciepło ogrzewa górne warstwy skorupy ziemskiej, tak jak to sugeruje Bowles. Łańcuch wysp hawajskich stanowi kolejny problem dla nauki. Przełamuje on powierzchnię dna Pacyfiku wyraźnym łukiem, którego forma opisywana jest różnie: jako wybrzuszenie gorącego punktu wulkanicznego przesuwającego się pod stacjonarna skorupą lub jako jako wynik przesuwania się skorupy nad stacjonarnym gorącym punktem.

Spróbujemy sprawdzić te teorie, lecz zanim tego dokonamy, powinniśmy zastanowić się, czy te przeciwstawne poglądy są możliwe do przyjęcia w ramach jednej zunifikowanej teorii. Rozważając to, należy zrezygnować z analizowania jakichkolwiek teorii, których sednem byłby jakikolwiek proces, ponieważ proces jest po prostu receptą zmian a nie rozwiązaniem. Za receptą kryją się składniki, a za nimi biologiczne początki, a jeszcze za nimi siły, które je warunkują – i tam właśnie pragniemy dotrzeć! Tak więc zunifikowana teoria musi z definicji zawierać opis sił, które utrzymują system w ruchu, co bardzo precyzyjnie wyraził emerytowany inżynier i nauczyciel fizyki, James Bowles.3 …siła i tylko siła może być przyczyną ruchu. Energia nie jest w stanie tego wykonać, a także pęd oraz bezwładność… Natura musi zamienić układ siły, aby nastąpił jakikolwiek ruch… Jeśli jest ruch, to znaczy, jeśli na przykład wieje wiatr, przesuwają się chmury, wypiętrzają Himalaje lub gdy niebo przeszywa zygzak błyskawicy, wiemy, że przyczyną tego była siła. Zasada ta jest tak fundamentalna, tak oczywista, że zawracanie sobie głowy czymkolwiek innym, dopóki nie zostaną zidentyfikowane siły, jest marnowaniem czasu. To jest podstawa! Twierdzenie, że zunifikowana teoria musi mieć podstawy w postaci sił, w bardzo trafnej formie wyraził również Mac Strain:4 Naukowcy pragnęliby zredukować każde rozwiązanie do prostego równania… Gdybyśmy mieli dynamiczną teorię osi zredukować do takiego fundamentalnego równania, to przyjęłoby ono postać F =ma… W doktrynie tej zamknięte jest elementarne piękno, które polega na tym, że jeśli uda nam się wykreślić drogę ruchu i określić siły, potrafimy opisać wydarzenie w najdrobniejszych szczegółach. Parafrazując profesora Thomasa Henry Huxleya, zapytam: Któż odważy się temu sprzeciwić? Wątpię, aby znalazł się choć jeden naukowiec, inżynier, fizyk lub matematyk, który rzuciłby wyzwanie prymatowi sił w procesie wykonywania pracy.

Nawet w przypadku malutkiego nasionka przebicie osłony i wypuszczenie kiełka jest efektem działania siły – wyraźnym i prostym. Jest to tak oczywiste, że nie podlega dyskusji. Następstwem tego jest kolejne piękno, które polega na tym, że siła i ruch definiują pracę, zaś praca definiuje poziom wydatkowania energii. Warto jednak zauważyć, że niemożliwy jest proces odwrotny, to znaczy wytworzenie pracy poprzez samą energię, a następnie ruchu, o ile nie wytworzymy najpierw siły. Podobnie jak poprzednio, nie ma ani jednego naukowca, inżyniera, fizyka lub matematyka, który podważyłby ten aksjomat. Jest to tak oczywiste, że nie podlega jakiejkolwiek dyskusji! Należy wyraźnie podkreślić, że każda teoria naukowa, która za podstawę wyjaśnienia mocy sprawczej przyjmuje energię, wymaga rewizji. Istnieją jeszcze inne naturalne wydarzenia i okoliczności, których wyjaśnienie nie mieści się w ramach ortodoksyjnych poglądów, a już zupełnie nie mieszczą się w nich takie rzeczy, jak źródła trzęsień ziemi, wulkany, ziemskie pole magnetyczne, epoki lodowcowe, osady i skamieniałości na szczytach gór, drzewa na dnie oceanu, piaszczyste plaże na wysokości 15 000 stóp (4 500 m), starożytne korale w wodach północnego oceanu oraz tereny wokół jeziora Titicaca w peruwiańskich Andach. Jezioro Titicaca jest świadectwem jednego z najpotężniejszych kataklizmów, jakie miały miejsce na Ziemi. Jezioro to mające długość około 140 (225 km) i szerokości 70 mil (112 km) jest położone w prostej linii około 360 mil (580 km) na wschód od płaskowyżu Nazca i leży na granicy Peru i Boliwii na wysokości około 12 500 stóp (3 750 m). Graham Hancock, autor książki Fingerprints of Gods (Ślady palców bogów)5, podaje w niej, co następuje:

Położone ponad dwie mile nad poziomem morza jezioro Titicaca jest zaśmiecone milionami skamieniałych morskich muszli. Oznacza to, że całość Altiplano została wyniesiona kiedyś z dna morza. Titicaca do dzisiaj zachowało morską faunę – ryby i skorupiaki o charakterze morskim a nie słodkowodnym. Jego wielkość uległa znacznej zmianie, na co wskazuje starożytna linia zalewowa widoczna na znacznej części otaczającego go terenu. Znacznie trudniejsza do wytłumaczenia jest obecność miasta Tihuanaco, które było kiedyś portem z potężnymi dokami położonym tuż nad brzegiem jeziora. Jego ruiny są obecnie opuszczone i leżą w odległości około 12 mil (19 km) na południe od jeziora oraz ponad 100 stóp (30 m) powyżej linii brzegu. MORSKIE GÓRY I GORĄCE PUNKTY Wróćmy obecnie do łuku wysp hawajskich i przyjrzyjmy się im z punktu widzenia tego, o czym mówiliśmy wcześniej. Mac B. Strain, obecnie na emeryturze, był z zawodu inżynierem budowlanym i pracował w firmie US Geological Survey w sekcji map. Początkowo pełnił funkcję szefa wydziału obsługi technicznej w wydziale planowania technicznego, a następnie inne temu podobne stanowiska. W swojej książce The Earth’s Shifting Axis (Zmiany położenia ziemskiej osi) przedstawia koncepcję, którą nazywa dynamiczną teorią osi. Teoria ta mówi, że oś obrotu Ziemi, skądinąd stosunkowo stabilnej planety, zmienia swoje położenie wymuszając nowe położenie strefy równikowej. W rezultacie powstają odpowiednie zmiany wysokości na wszystkich szerokościach geograficznych wynikające z przemieszczenia południków. Najistotniejsza dla tej teorii jest koncepcja zakładająca istnienie mórz magmy, której radialny wpływ (wzdłuż promienia Ziemi) wywiera ciśnienie na dolną część skorupy ziemskiej.

Ciśnienie to wytwarza według Straina naprężenia, które są przyczyną pękania skorupy i wnikania w nią magmy zgodnie z teorią mówiącą, że magma przenika ku górze w strefach grzbietów środkowooceanicznych. Strain wyraża się jasno i jednoznacznie, twierdząc – w czym go popieram – że te intruzje magmy są absolutnie niezdolne do przesuwania skorupy w bocznym kierunku. (Koncepcja bocznych ruchów skorupy ziemskiej pod wpływem energii termicznej i intruzji magmy jest, jak zapewne państwo sobie przypominają, częścią teorii płyt tektonicznych, a co za tym idzie uniformitaryzmu6). Oto, jak Strain opisuje przypadek hawajski:7 Rozciągający się na północ i północny zachód od wysp hawajskich rząd podmorskich gór stał się źródłem naukowej hipotezy, zgodnie z którą skorupa ziemska przesuwa się nad gorącymi punktami w astenosferze8. Dokładne przejrzenie map fizycznych Oceanu Spokojnego wykonanych przez National Geographic Society9 ujawnia istnienie wielu ustawionych w linii łańcuchów podmorskich gór. Grzbiet Hawajski ciągnący się od wyspy Hawai aż do wysp Midway jest najważniejszy… Jego przedłużeniem wydaje się być Grzbiet Cesarski, lecz z gwałtownym skrętem, który nadaje mu bardziej północny kierunek. Strain podkreśla, że jeśli te dwa łańcuchy zostały utworzone przez to samo skupisko gorącego punktu i przez te samy ruchy skorupy, to powinny być one równoległe. Mapy fizyczne dna Pacyfiku dostarczone przez National Geographic Society, dowodzą jednak, że nie są, co z kolei utrudnia jego zdaniem akceptację poglądu, że zostały one stworzone przez ruchy tektoniczne.

Następnie Strain przedstawia alternatywną koncepcję – system wolno poruszających się, podobnych do atmosferycznych, „huraganów magmowych”, których przypadkowe trasy wzdłuż dolnej warstwy skorupy nie tylko tłumaczyłyby nierównoległe usytuowanie łańcuchów podwodnych gór, ale również istnienie małych, przypadkowo usytuowanych gór na dnie oceanu, których nauka ortodoksyjna nie jest w stanie wyjaśnić. Dynamika postulowana przez teorię płyt tektonicznych w stosunku do szczytów podmorskich jest omówiona także w artykule Dvoraka, Johnsona i Tillinga „Dynamics of Kilauea Volcano” („Dynamika wulkanu Kilauea”) zamieszczonym w roku 1992 w Scientific American: 10 J. Tuzo Wilson „zagadkę Kilauea” – mechanizm powstawania wysp hawajskich oraz innych środkowopłytowych wulkanów – wyjaśnia jako „powolny marsz dna morskiego nad głęboko i stosunkowo trwale umiejscowionym w płaszczu Ziemi wyniesieniem stopionej skały”, który nazywa „gorącym punktem”.11 Twierdzi, że w czasie przesuwania się płyty pacyficznej w kierunku północno-zachodnim „gorący punkt wytwarza ciąg liniowo rozmieszczonych wulkanów”.12 Przyznając, że model wyniesień stopionej skały w płaszczu nie wyjaśnia pochodzenia magmy gorącego punktu, 13 Wilson sugeruje, że zasila on nią pięć wulkanów.14 Mechanizm ten, będący kombinacją energii cieplnej i zasady Archimedesa (niestety, nie podaje której), jest jego zdaniem siłą napędową tego procesu. W artykule czytamy dalej:15 Kiedy będący w stanie stałym materiał unosi się ku górze, poddany zostaje niezwykłemu obniżeniu ciśnienia.

Ten spadek ciśnienia umożliwia stopienie pierwotnie stałego materiału. Ze względu na mniejszą gęstość [ciężar właściwy] lżejsza, stopiona frakcja skał, przemieszcza się ku górze, oddzielając się od stałej pozostałości… Magma, wypływając na powierzchnię, gdzie nazywa się lawą, przeciska się przez górną warstwę płaszcza skorupy ziemskiej i „tworzy w niej soczewkowate szczeliny”, dostarczając ciepła oraz materiału do wulkanicznych erupcji. 16 Proces ten jest jedynie opisem zachodzących zmian i nie wyjaśnia, skąd bierze się gorąca magma ani skąd pochodzi ciepło, które jest siłą napędową tego systemu. SIŁY, PRACA, ENERGIA Jak zatem wyjaśnić istnienie łukowatych grzbietów górskich, wypływanie lawy oraz gwałtowność erupcji wulkanów, która wygląda, jakby była skutkiem potężnego ciśnienia? Gdzież więc znajdują się te siły, jeśli to wszystko nie jest przejawem energii systemu? Odpowiedź brzmi: w siłach, w momentach zginających i związanych z nimi wibracyjnych, korozyjno- ciernych podpłytowych oddziaływaniach będących skutkiem efektu RB. Wszystkie one są wywołane przez grawitacyjne oddziaływania Słońca, Księżyca oraz – w mniejszym stopniu – pozostałych planet naszego układu i nakładają się na wewnętrzny system ziemski. Są to zewnętrzne siły grawitacyjne oddziaływające na Ziemię i wywołujące wewnątrz niej ruchy, które pewni naukowcy nazywają „falami pływów wewnątrz skorupy”. Ten scenariusz połączonych sił i ruchów odzwierciedla pracę wykonaną w stosunku do Ziemi, praca zaś zamienia się bezpośrednio w energię. Podczas gdy siła jest niewidoczna, skutek jej działania łatwo zauważyć. Siły wytwarzają ruch, a ruch można dostrzec. Siły będące przyczyną ruchu wykonują pracę, praca jest przetwarzana na energię, a jej wydatek jest postrzegalny.

Wystarczy określić wydatek energii, aby zdać sobie sprawę, że znaleźliśmy się na trzecim szczeblu drabiny. Pierwszym, wiodącym do zunifikowanej teorii, są siły, a drugim – praca! Siły, praca, energia! Aby to lepiej zrozumieć, możemy posłużyć się analogią. Jak wiemy, silnik zapewnia moc napędową dla wszystkich systemów samochodu. Koła, klimatyzacja, wspomaganie kierownicy, alternator – wszystkie te układy napędzane są za pomocą pasków transmisyjnych bądź przekładni. Te dwa systemy rozdzielają siły wytworzone przez silnik. Chociaż z łatwością potrafimy zrozumieć podstawową siłę wytwarzaną przez silnik, jej rozumienie będzie niepełne, jeśli zignorujemy siły rozdzielone na te wszystkie układy. ZIEMSKI SYSTEM RÓWNOWAGI Mając to na względzie wróćmy do efektu RB i zastanówmy się, jak dzielona jest siła między systemami, które on napędza. Dwa z nich interesują nas szczególnie – pierwszy rozrywający więzy skorupy ziemskiej i drugi odpowiadający za nieustanne jej przekształcanie i wypiętrzanie.

Żaden z tych systemów, do chwili odkrycia efektu RB przez Bowlesa i zdefiniowania go w książce The Gods, Gemini, and the Great Pyramid, nigdy nie był badany, jeśli chodzi o inicjującą go siłę. Tak więc będzie to premiera tej koncepcji w postaci zunifikowanej teorii, nie licząc książki, w której ją zaprezentowano. Krótko mówiąc, efekt RB jest wynikiem ciągłej rotacji Ziemi wewnątrz pól grawitacyjnych Słońca, Księżyca i – w dniu 5 V 2000 roku – innych planet w wyniku ich szczególnego ustawienia się w naszym układzie. Oto, co pisze na ten temat Bowles:17 Nachylona pod kątem 23°26' wirująca wokół własnej osi Ziemia jest cały czas przyciągana przez krążący wokół niej Księżyc. Z kolei krążąc wokół Słońca jest nieustannie przyciągana przez jego pole grawitacyjne. Połączone siły grawitacyjne Słońca i Księżyca, oraz – w mniejszym stopniu – innych planet bez przerwy ciągną ziemską skorupę pod ostrym kątem powodując jej zmęczenie… i w końcu przełamują jej więzy. Skorupa zostaje rozerwana na kawałki.

To właśnie efekt RB powoduje, że osłabione więzy strefy położonej bezpośrednio pod skorupą, zwanej „strefą plastyczną”, doprowadzają do oddzielenia się skorupy od wewnętrznego płaszcza Ziemi. Zerwawszy więzy między skorupą i wewnętrznym płaszczem Ziemi, siły odśrodkowe oddziaływając na wielkie masy lodu na biegunach przesuwają skorupę [w kierunku równika] dążąc do stanu równowagi. W końcu stan ten zostaje osiągnięty i ten proces [główne ruchy przesuwające] dobiega kresu, lecz jego skutki są katastrofalne. Najbardziej niszczące są wody. Przemieszczająca się z prędkością stu mil na godzinę [160 km/h] ściana oceanicznych wód omiata całą Ziemię, niszcząc wszystko na swojej drodze. Zniszczenia są niewyobrażalne, lecz części ludzi udaje się ocaleć. Bowles zwraca także uwagę, że orbita Księżyca wokół Ziemi nie jest zsynchronizowana z orbitą Ziemi wokół Słońca, co wprawia Ziemię w wibracje. Wibracje te są źródłem zjawiska zwanego „frettingiem” (korozja cierna) występującego na wewnętrznych płaszczyznach styku płaszcza Ziemi i skorupy ziemskiej. Jego zdaniem fretting ma związek z wieloma procesami zachodzącymi na Ziemi.18 Zjawisko kontynentalnych korzeni19 wzbudziło duże zainteresowanie, w związku z czym przeprowadzono pod jego kątem wiele badań. Nasze zainteresowanie nim dotyczy ich pochodzenia, ponieważ sądzimy, że obszary wynoszenia wspomagają niektóre trzęsienia ziemi oraz że istnieje możliwy do wykazania związek między przyrostem korzeni i procesami izostazji20. Tak więc przyjrzyjmy się temu, mając na oku efekt RB i zjawisko frettingu.

Cały ten proces ma oczywiście charakter ciągły i jest niezbyt dokładnie sprecyzowany, bowiem kontynenty od niepamiętnych czasów są wynoszone i pogrążane, gdyż cały ten mechanizm dąży do osiągnięcia stanu równowagi. Przypomina to nieco akrobatę w cyrku, który zmienia w trakcie pokazu położenie swojego ciała w poszukiwaniu najlepszej pozycji dla swojego środka ciężkości. To odniesienie do trzęsień ziemi nie jest przypadkowym spostrzeżeniem. Ich związek z efektem RB i wibracjami wewnątrz Ziemi został potwierdzony przez niezależnych badaczy, dra Myeung Hoi Kwona i dra Randala D. Petersa.21 …niemal przez cały czas obserwowaliśmy długotrwałe oscylacje Ziemi między styczniem i sierpniem 1990 roku. Okresy tych wibracji pokrywają się z ponad dziesięcioma znanymi, długimi okresami sferycznych i skrętnych oscylacji Ziemi, które są z kolei skutkiem potężnych trzęsień Ziemi. Zaobserwowane amplitudy fluktuacji pokrywają się z księżycowym okresem synodycznym, co oznacza, że są one związane z siłami pływów… [to znaczy efektem RB]. Według Bowlesa „fretting” jest wytwarzającym ciepło procesem zmęczeniowym, który zachodzi w miejscach występowania niskoamplitudowych wibracji między dwiema sąsiadującymi powierzchniami. Ma on charakter adhezyjny i zazwyczaj towarzyszy mu korozja, która wytwarza na swojej drodze chemiczne odpady. Bowles uważa, że wibracje są jego zasadniczym, sprawczym czynnikiem i podaje następujący przykład:22 Kupujemy nowy samochód typu pikap i na dno skrzyni kładziemy wykładzinę.

Sześć miesięcy później zdejmujemy ją, aby wyczyścić dno skrzyni, i naszym oczom ukazuje się porysowana, odrapana powierzchnia. Wszędzie w miejscach, w których wykładzina dotykała dna skrzyni, farba została zdarta do gołego metalu. Tylko gdzieniegdzie pozostały jej resztki. Stan ten został spowodowany przez fretting: powolne oddziaływania wibracyjne zachodzące między dnem skrzyni i wykładziną. Fretting jest według Bowlesa nie tylko warunkiem – jest rozwiązaniem. Zunifikowana teoria, która łączy koncepcje korzeni, ich pochodzenie i warunki równowagi izostatycznej z mechanizmem nasuwania płyt związanym z chemicznymi odpadami powstałymi w wyniku tarcia, to jego zdaniem nic innego jak fretting. Bowles nazywa ten proces Hydrostatyką Kontrolowaną Przez Odpady (Debris Controlled Hydrostatics). Jeśli na przykład Himalaje wypiętrzały się poprzez wzrost korzeni, a nie w wyniku kolizji z subkontynentem indyjskim (jak utrzymuje powszechnie obowiązująca teoria), wówczas hydrostatyka kontrolowana przez odpady powinna wykazać spadek średniej gęstości gór wraz z upływem czasu, jako że podpłytowe procesy dostarczają materiału o niskiej gęstości, poza tym centralny masyw gór powinien rosnąć, a bardziej odległe od niego tereny pochylać w dół promieniście. Kolejnym potwierdzającym to dowodem będą pęknięcia o kształcie okrężnym, a nie równoległym do linii wybrzeża! Dwie książki, które omówiłem, The Gods, Gemini, and the Great Pyramid Jamesa Bowlesa i The Earth’s Shifting Axis Mac B. Straina, odpowiadają na pytania, które od dawna nurtują naukę o Ziemi, wnosząc propozycje do zunifikowanej teorii. Obaj autorzy różnią się jednak nieco ostatecznymi wnioskami. Obie książki rzucają wyzwanie teorii płyt tektonicznych i obalają popularny pogląd, że epoki lodowcowe zostały spowodowane anomaliami klimatycznymi oraz że dryf kontynentów jest przyczyną wypiętrzania gór.

Obie odpowiadają na więcej pytań, niż ich stawiają, i obie przekonują czytelnika, że jeśli jakaś teoria rodzi wieloznaczne odpowiedzi, to jest z nią coś nie tak. Oto, kolejny przykład, w którym ortodoksyjne poglądy zawodzą, nie będąc w stanie udzielić właściwych odpowiedzi. Panuje pogląd, że większość trzęsień ziemi, rodzi się w odległości kilku mil od powierzchni Ziemi w procesie „kruchych przełomów i tarcia poślizgowego”. Wielu naukowców skonsternowanych nieadekwatnością tego tłumaczenia, zadaje pytanie, jak to możliwe, żeby skała pękała i ślizgała się, skoro niezwykłe ciśnienie panujące wewnątrz ziemskiego płaszcza wyklucza chociażby powstawanie kruchych przełomów.23 Wyraźny brak logiki! W przeciwieństwie do teorii dających wielorakie odpowiedzi Strain i Bowles twierdzą, że istnieje tylko jedna zasada kontrolująca moce Natury, która jest niczym silnik statku napędzający wszystkie jego mechanizmy. Podkreślają, że ta zasada, którą nazywają Prawem Natury, to Siła-Praca-Energia. Zasada ta niczym nie różni się od tej, której opis można znaleźć w wielu podręcznikach fizyki i mechaniki. Uważają, że można i należy stosować ją do nauki o Ziemi, zaś konsekwencje jej działania są widoczne! Jak powiadają Strain i Bowles, siły i tylko siły rządzą mocami Natury. Siły tworzą ruch, z kolei ruch można obserwować. Siły powodujące ruch wykonują pracę, a praca zamienia się w energię, zaś wydatek energii można obserwować. Siła-Praca-Energia… to cały sekret tego procesu!

NASZA GWAŁTOWNA PLANETA – CZY NASZA CYWILIZACJA ULEGNIE ZAGŁADZIE JAKO NASTĘPNA? Dr Albert Einstein napisał przedmowę do książki profesora Charlesa H. Hapgooda Earth’s Shifting Crust (Zmiany położenia ziemskiej skorupy).24 Warto w tym miejscu przytoczyć jedno zawarte w niej zdanie dotyczące ruchów skorupy ziemskiej: Sądzę, że ta dosyć zaskakująca, a nawet fascynująca idea zasługuje na szczególną uwagę każdego, kto interesuje się teorią rozwoju Ziemi. To samo mógłbym powiedzieć w stosunku do obydwu książek, które tu pobieżnie omówiłem. The Gods, Gemini, and the Great Pyramid i Earth’s Shifting Axis są pracami zasługującymi na wyróżnienie i dogłębną analizę. Obie zawierają oryginalne przemyślenia dotyczące geologicznych zachowań naszej planety i winny stanowić bodziec do naukowej dyskusji. Nadzwyczajna zdolność Hapgooda do łączenia danych z wielu odległych od siebie dziedzin i przedstawiania ich w spójnej, zrozumiałej formie czyni jego książki Earth’s Shifting Crust, Maps of the Ancient Sea Kings: Evidence of Advanced Civilization in the Ice Age (Mapy starożytnych królów mórz – dowody istnienia wysoko rozwiniętej cywilizacji w epoce lodowcowej)25 oraz Path of the Pole (Droga bieguna) doskonałą lekturą zarówno dla poważnie zainteresowanych tym tematem, jak i przypadkowych czytelników. Książki te dokumentują pracę Hapgooda i innych jemu podobnych uczonych z całego świata, łącząc w sobie wiedzę z różnych dziedzin nauki, która mogłaby już zostać utracona i zapomniana.

Dla tych, którzy interesują się geologią lub historią, prace te są bezcenną i pasjonującą lekturą. Istnieje bardzo niewiele zapisów wykraczających poza minione 6 000 lat. Za sprawą licznych palaczy książek, jacy przewinęli się przez naszą historię, mamy dziś zamiast nich mity i legendy oraz ludowe podania, które, o dziwo, jak świat długi i szeroki, pokrywają się z naszymi przypuszczeniami na temat pradawnych potopów i przesunięć biegunów. Mając na względzie amnezję pokoleń oraz tendencje społeczeństw do niewłaściwego diagnozowania swojej przeszłości, pokładam nadzieję, że The Earth’s Shifting Axis i Gods, Gemini, and the Great Pyramid rozbudzą ludzką społeczność. Obie te książki prezentują niezaprzeczalne dowody występowania geologicznych katastrof w skali ogólnoświatowej i mówią nam wyraźnie, że wielkie zmiany z przeszłości w pewnym momencie ponownie dadzą znać o sobie z geologicznymi wstrząsami i trudną do wyobrażenia gwałtownością. Zdrowy rozsądek dyktuje nam konieczność określenia czasu, w którym te „odwiedziny” mogą nastąpić. Ile pozostało nam czasu do kolejnego uderzenia Młota? Pamiętajmy, aby stawiając to pytanie, jak napisał w swojej książce The Path of the Pole Charles Hapgood, kierować się swoim „instynktem zadawania pytań


Odpowiedź

Dodaj komentarz
 authimage

Komentarze

RANKING STRON. Darmowa reklama w internecie. Darmowe statystyki TOPLISTA. Najlepsza toplista. Ranking. Fajne forum dyskusyjne - ranking forum. Najlepsze fora.